KOSMETYKI NATURALNE KONTRA SYNTETYCZNE

W ostatnich latach znacznie zwiększyła się świadomość oddziaływania kosmetyków na naszą skórę i zdrowie. W efekcie coraz więcej osób zaczęło interesować się składami produktów. W internecie aż huczy od negatywnych opinii na temat składników, chociażby ciekłej parafiny, silikonów, parabenów czy glikolu propylenowego. W rezultacie kosmetyki naturalne stały się szalenie popularne i wiele z Was sięga po tego rodzaju produkty z przeświadczeniem, że są bezpieczniejsze, ale jednocześnie, że działają skuteczniej od tych stworzonych w laboratorium. Czy rzeczywiście tak jest? Czy faktycznie kosmetyki syntetyczne to samo zło, a naturalne są receptą na wszystko?

Warto zdać sobie sprawę z tego, iż kosmetologia, podobnie jak medycyna, rozwija się niezwykle prężnie. Obecnie naukowcy prześcigają się w odkrywaniu i tworzeniu nowych cząsteczek i składników. Pole ich działań jest bardzo szerokie. Często nowe, jeszcze do niedawna nam nieznane substancje, wytwarzane są z produktów pochodzenia roślinnego, czyli naturalnego, jak chociażby fitoestrogeny, czyli substancje roślinne przypominające w swojej strukturze ludzkie estrogeny. Wraz z wiekiem poziom estrogenów, czyli kobiecych hormonów odpowiedzialnych za napięcie skóry czy gęstość włosów, spada. Co za tym idzie skóra traci napięcie, gładkość i blask. Jest to szczególnie zauważalne i odczuwalne w okresie menopauzy. Wtedy na ratunek przychodzą właśnie fitoestrogeny. Do tej grupy należy ostatnio coraz mocniej rozpowszechniany resweratrol. Jest to substancja znajdująca się głównie w czerwonych winogronach. Jest doskonałym przeciwutleniaczem, pomaga w wyrównywaniu kolorytu cery i poprawia jędrność. Należy jednak zrozumieć, że nałożenie oleju z winogron nie zadziała tak samo jak krem z ekstraktem z resweratrolu. Tu głos musi zabrać laboratorium. Nie twierdzę oczywiście, że olej winogronowy jest niewarty uwagi, ale nie wykazuje tak silnego działania antystarzeniowego jak resweratrol, a już na pewno nie naśladuje działania estrogenów. Olej winogronowy łagodzi podrażnienia i suchość skóry, odżywia zewnętrzną warstwę naskórka i wygładza jego strukturę. Sprawdzi się przy każdym rodzaju cery, zarówno przy suchej jak i tłustej, ale nie spowoduje wypłycenia zmarszczek czy nie rozjaśni przebarwień.

Podobnie jest w przypadku innych substancji, jak chociażby witaminy C. Jest obecna naturalnie w naszej skórze oraz w wielu owocach i roślinach, ale jej najskuteczniejsza i najtrwalsza forma tetraizopalmitynianu askorbylu jest wytwarzana w laboratorium. Tę postać witaminy C znajdziemy w najnowocześniejszych kosmetykach, mówiąc dosłownie w kosmetykach syntetycznych. Oczywiście, możemy sięgnąć po kremy czy inne produkty zawierające wyciągi np. z pomarańczy lub oleje bogate w tę witaminę, np. z pestek malin czy truskawek. Należy jednak liczyć się z tym, że witamina C w nich zawarta szybko się utlenia i to co dociera do naszej skóry jest w znikomych ilościach.

Warto również wiedzieć, że na skuteczność działania preparatu ma wpływ zdolność przenikania substancji aktywnych do wnętrza naskórka, a nawet skóry właściwej. Czy jest to w ogóle możliwe? Jedną z funkcji skóry jest ochrona. Nie tylko przed czynnikami zewnętrznymi, ale również przed wnikaniem substancji do jej wnętrza. To oznacza, że nasza skóra broni się przed wchłanianiem produktów o czynnym działaniu. Aby pobudzić naszą skórę do działania, potrzebujemy ją nieco przechytrzyć. I tu doskonale sprawdzają się nośniki składników aktywnych. Najbardziej znane to liposomy, ale mamy również cyklodekstryny czy nowoczesne polimery w postaci nanokapsułek. W takich cząsteczkach zamykane są np. kwas hialuronowy, kolagen, witamina A, kwas glikolowy, filtry chemiczne czy wcześniej wspomniana witamina C. Niestety, napary z ziół, masła czy oleje nie mają takiej zdolności przenikania.

Inną sprawą jest skład kosmetyków wytwarzanych syntetycznie, których często lista wydaje się nie mieć końca. Nie zawsze jednak znajduje się tam samo zło. Często pod tajemniczo brzmiącą nazwą znajduje się wytworzona w warunkach laboratoryjnych substancja o udokumentowanym działaniu na naszą skórę, np. wyżej wspomniany tetraizopalmitynian askorbylu. Pewnie nie przypuszczałaś, że kryje się pod nią witamina C w nowoczesnej postaci.

Co zatem zrobić w sytuacji, gdy chcemy korzystać z kosmetyków skutecznych, ale jednocześnie bezpiecznych? Wiem, że nie zadowoli Cię ta odpowiedź, ale proponuję czytać składy. Pomyślisz, że upadłam na głowę, bo przecież nie musisz być chemikiem i zapamiętać nazw chemicznych. Warto jednak przed zakupem sprawdzić skład danego produktu w internecie lub zrobić zdjęcie w sklepie i odczytać na spokojnie w domu poszczególne ingrediencje. Obecnie w internecie istnieją encyklopedie poszczególnych składników.

Warto zachować przy tym zdrowy rozsądek i nie popadać w przesadę. Jak to często bywa, ludzie lubią popadać w przesadę, przez co  I tak np. przez wiele lat stosowana ciekła parafina (paraffinum liqidum) jest obecnie uznana za samo zło. Owszem używana w nadmiarze potrafi zaburzać prawidłowe funkcjonowanie skóry, poprzez blokowanie gruczołów łojowych czy tworzyć na naskórku nieprzepuszczalną powłokę, ale stosowana z umiarem potrafi uratować np. odmrożoną lub odwodnioną skórę i cudownie sprawdza się w okładach na zniszczone dłonie i stopy.

Co zatem wybrać? Wnioski nasuwają się same. Jak zawsze należy znaleźć złoty środek. Jeśli zależy Ci na młodym wyglądzie i spowolnieniu procesów starzenia sięgaj po kosmetyki o nowoczesnych rozwiązaniach. Pamiętaj jednak, aby sprawdzać, czy dany preparat posiada odpowiednie certyfikaty poprzedzone badaniami dermatologicznymi i laboratoryjnymi. Jest to szczególnie ważna informacja świadcząca o bezpieczeństwie danego preparatu.

Czy to oznacza, że nie warto sięgać po kosmetyki naturalne? Nic z tych rzeczy! Sama jestem miłośniczką natury, ale wiem, że działają powierzchownie i nie zapewnią mi wystarczających rozwiązań. Niemniej jednak w połączeniu z nowoczesnymi kosmetykami stanowią zgraną całość. Uwielbiam np. naturalne maseczki z glinki połączone z olejami, które szybko i widocznie poprawiają kondycję skóry. Niestety to co naturalne nie oznacza bezwzględnie bezpieczne. Dzieje się tak w przypadku ziół, które oprócz dobroczynnego działania potrafią uczulać lub uwrażliwiać skórę na słońce. Dlatego najważniejszą kwestią jest zapoznanie się z działaniem poszczególnych roślin, aby nie wyrządzić sobie krzywdy. W przypadku kosmetyków syntetycznych takie rozpoznanie, w postaci skrupulatnych badań, przeprowadza się zanim kosmetyk zostanie dopuszczony do sprzedaży.

Jestem przekonana, że zarówno zwolenniczkom naturalnej pielęgnacji jak lubiącym najnowsze rozwiązania zależy na zdrowej, gładkiej i pięknej skórze. Dlatego warto rozsądnie podchodzić do tematu i połączyć świat natury i ten stworzony w laboratorium 🙂