PŁYN MICELARNY CZY KLASYCZNE OCZYSZCZANIE?

To pytanie powraca jak bumerang. Wiele z Was polubiło tę prostą formę oczyszczania płynem micelarnym. Bo przecież wystarczy tylko sięgnąć po wacik, nasączyć go płynem, przetrzeć nim twarz raz, drugi, trzeci i po kłopocie. Po co zatem męczyć się z mleczkiem, żelem myjącym i tonikiem? Czy faktycznie płyn micelarny jest wystarczający?

Zanim odpowiem na to pytanie, wyjaśnię, czym jest płyn micelarny. Płyn micelarny złożony jest z miceli. Są to kuleczki wodno-tłuszczowe, których zadaniem jest oczyszczenie twarzy. Jak wiesz pewnie z lekcji chemii, to co jest tłuste rozpuszcza się w tłuszczach, a to co wodne w wodzie. Tak samo jest i w tym przypadku. Tłuste substancje rozpuszczają tłuszcz czyli sebum oraz kosmetyki do makijażu na bazie wosków i olejków, zaś wodne usuwają zanieczyszczenia, takie jak: kurz, brud, złuszczone komórki naskórka i pozostałe kosmetyki do makijażu. Płyn micelarny nie narusza płaszcza ochronnego skóry, przez co skóra nie jest ściągnięta jak po klasycznym myciu. Nie wymaga też zastosowania toniku, ponieważ nie podwyższa pH skóry. Może zastępować tonik po klasycznym myciu twarzy, gdyż przywróci neutralny odczyn skóry. Ponadto zawiera substancje nawilżające, które przyjemnie koją skórę i przygotowują do nałożenia kremu czy serum. Kosmetyk 3w1, zaoszczędza czas, ilość preparatów, nie podrażnia, świetnie oczyszcza. Wygląda to wszystko pięknie, prawda?

Rzeczywistość jest niestety inna i nie jest to wina kosmetyku, a sposobu jego używania. Jak sama doskonale wiesz, w obecnie zaganianym świecie brakuje czasu na codzienny relaks. Ilość obowiązków tak nas pochłania, że gdy nadchodzi wieczór o niczym innym nie marzymy, jak tylko położyć się spać. Z reguły oczyszczanie twarzy wykonujemy machinalnie, byle ją przetrzeć i położyć się do łóżka. A tymczasem oczyszczanie to najważniejszy aspekt codziennej pielęgnacji. Wspominałam o tym już wielokrotnie.

Większość dolegliwości skórnych, taki jak: podrażnienie, krostki grudki, złuszczanie czy chociażby klasyczny trądzik są spowodowane niedokładnym bądź zbyt agresywnym oczyszczaniem twarzy. Nagromadzone zanieczyszczenia są świetną pożywką dla bakterii żyjących na naszej skórze. Z kolei zbyt intensywne usuwanie zanieczyszczeń powoduje przesuszenie, zaczerwienienie i naruszanie warstwy ochronnej skóry.

Aby dobrze czyli dokładnie oczyścić twarz płynem micelarnym należy wymienić waciki około pięciu razy. Często wydaje nam się, że gdy już nie ma zanieczyszczeń na waciku, to buzia jest czysta. To błąd. Pamiętaj, że zanieczyszczenia na twarzy to nie tylko te widoczne gołym okiem. Są przecież jeszcze toksyny z zanieczyszczonego środowiska i bakterie. Nie wystarczy tylko raz przetrzeć buzi wacikiem i po sprawie. Owszem, ten kosmetyk ma nam ułatwić życie, ale wbrew pozorom oczyszczanie nim nie jest szybsze od klasycznego mycia twarzy.

Większość kosmetyków kolorowych, w tym tusz (o ile nie jest wodoodporny) w mgnieniu oka rozpuści się w trakcie mycia żelem myjącym. Oczywiście przed żelem polecam sięgnąć po mleczko lub olejek, gdyż żel nie rozpuści bardziej kryjącego podkładu czy filtrów przeciwsłonecznych. Niemniej jednak sama czynność w postaci mycia twarz trwa krócej niż kilkukrotna wymiana wacików podczas oczyszczania płynem micelarnym. Późniejsze spryskanie twarzy tonikiem to dosłownie sekunda.

Osobiście jestem zwolenniczką klasycznego mycia twarzy w trzech etapach, ponieważ uważam, że jest dokładniejsze. Poza tym nie lubię po płynie micelarnym uczucia lepkości na twarzy i zwyczajnie czuję się nieświeżo. Nie twierdzę, że oczyszczanie twarzy płynem micelarnym jest złe. Płyn micelarny doskonale sprawdza się u skór wrażliwych, atopowych czy nietolerujących wody. Nie polecam natomiast skórom trądzikowym i skłonnym do przetłuszczania, gdyż ryzyko niedomytych pozostałości jest spore. Jeśli jednak taki rodzaj usuwania zanieczyszczeń bardziej Ci odpowiada, a na twojej twarzy nie pojawiają się żadne z wymienionych wyżej dolegliwości, to możesz przy nim pozostać. Pamiętaj tylko, aby się do tego przyłożyć i dokładnie oczyszczać miejsce przy miejscu i co ważne nie pocierać buzi zbyt intensywnie, bo możesz ją podrażnić.