DLACZEGO ZABEZPIECZENIE SKÓRY LATEM PRZED SŁOŃCEM JEST TAK WAŻNE?

Pewnie już nie możesz doczekać się urlopu i jak zdecydowana większość cieszysz się na myśl o wypoczynku w słońcu. Doskonale to rozumiem, bo słońce cudownie dodaje energii i poprawia samopoczucie. Niestety, po powrocie z wakacji może je skutecznie zniszczyć. W jaki sposób?

Czy zdarzyło Ci się zejść z plaży z wyraźnym zaczerwieniem czy pieczeniem skóry? A potem skóra złuszczała się jak z przysłowiowego węża? Te objawy wydają się dość niewinne, a tymczasem skutkują wiele lat później. Jak to możliwe? Promienie słoneczne kumulują się w naszej skórze przez całe życie. To nie jest tylko chwilowe działanie podczas jednorazowych wakacji. Im więcej takich wydarzeń w Twoim życiu, tym większe ryzyko powstania negatywnych zmian w głębi skóry.

Nawet minimalne zaczerwienienie skóry jest sygnałem ostrzegawczym, że powinnaś jak najszybciej ukryć się przed słońcem. To znak, że skóra ma wyraźnie dość jego działania. Nie należy tego lekceważyć. Nie istnieje coś takiego, jak opalanie się najpierw na czerwono, a później na brązowo. Ta rzekoma czerwona opalenizna, to nic innego jak rumień, który powstaje pod wpływem działania promieni UVB i oznacza, że za chwilę może dojść do poparzenia i uszkodzenia skóry. Poważnie! Nie jest to mój wymysł, a poparte wieloletnimi i wielokrotnymi badaniami twierdzenia. Promienie słoneczne potrafią nieodwracalnie uszkodzić DNA komórek skóry i spowodować powstanie nowotworu. Przykładem są mieszkańcy Australii, gdzie nasłonecznienie jest ogromne, a zachorowalność na raka skóry największa na świecie.

Jeśli nie przekonują Cię aspekty typowo zdrowotne, to warto, abyś wiedziała, że promienie słoneczne najszybciej, spośród wszystkich innych czynników zewnętrznych, przyspieszają starzenie skóry i to nawet o kilkanaście lat. Już wielokrotnie przyglądałam się ze smutkiem dwudziestolatkom, których skóra wyglądała na prawie 40 lat. Poważnie! Jak to możliwe?

Promienie UV przenikają do głębokich warstw skóry i niszczą włókna kolagenu i elastyny. Sprawiają, że stają się łamliwe, mało elastyczne oraz bardziej podatne na uszkodzenia. Przez to pojawiają się zmarszczki, a skóra traci swoją jędrność i gęstość. Ponadto pogrubia się warstwa rogowa naskórka, na skutek czego cera traci blask i przybiera szarawy, ziemisty odcień. Owszem, początkowo opalenizna wzbudza zachwyt i skóra robi wrażenie złocistej i zdrowej, ale to niestety pozory. W głębszych warstwach naskórka zostają pobudzone komórki barwnikowe, które wyrzucają duże ilości barwnika i po lecie możemy zaobserwować ciemniejsze plamki w kolorze kawy z mlekiem. Żeby było mało, zmianom ulegają również naczynia krwionośne, które stają się słabe i kruche i objawiają się na twarzy w postaci nieestetycznych pajączków.

Co zatem zrobić, aby po lecie cieszyć się miłymi wspomnieniami, a nie obserwować na ciele i twarzy same negatywne skutki? Zadbać o odpowiednią ochronę przeciwsłoneczną, czyli dobry krem z wysokim filtrem, na ciało SPF30, a na twarz SPF50. A jakie wybrać?

Obejrzyj moje filmiki o filtrach oraz sposobie ich stosowania:

Pewnie krzykniesz, że przecież w ten sposób nic się nie opalisz! Nic bardziej mylnego! Opalenizna się pojawi, a co więcej będzie trwalsza i bardziej równomierna. Oprócz kremu przeciwsłonecznego zaopatrz się w kapelusz z szerokim rondem. Dzięki temu zabezpieczysz twarz, szyję i dekolt przed przed przebarwieniami i podrażnieniami. Wrócisz z wakacji wypoczęta i z uśmiechem na ustach 🙂